Putin anuluje zakup Mołdawii…

Co nie można kupić, to trzeba zdobyć. W ten sposób można opisać politykę zagraniczną Rosji, której ściśle przestrzegała od początku swojego istnienia.

Wszyscy pamiętamy rok 2013, kiedy Rosja zamierzała udzielić Ukrainie (Janukowyczowi) pożyczki w wysokości 3 miliardów dolarów, która miała zapewnić zwycięstwo prorosyjskiemu prezydentowi.

Kiedy Putin zrozumiał, że nie może kupić Ukraińców, postanowił obrać inną drogę – agresja wojskowa, aneksja Krymu i krwawa wojna w Donbasie.

Ukraiński scenariusz stał się nauką i ostrzeżeniem dla krajów, które rozważały współpracę z Rosją, ale nie dla Mołdawii. Piąty prezydent Mołdawii, który ma prorosyjskie poglądy, zawsze prowadził kampanię na rzecz „dobrych stosunków sąsiedzkich” z Kremlem.

23 kwietnia mołdawski parlament ratyfikował podpisaną 17 kwietnia umowę o udzieleniu Mołdawii przez Rosję kredytu w wysokości 200 mln euro. Środki te mają służyć wsparciu budżetu oraz realizacji projektów infrastrukturalnych. Zgodnie z umową kredyt zostanie wypłacony w dwóch transzach: pierwsza wpłynie w ciągu 30 dni kalendarzowych od wejścia w życie umowy, druga zaś nie później niż do 31 października br. Oprocentowanie kredytu wynosi 2% w skali roku, a okres spłaty to 10 lat. Dokument gwarantuje rosyjskim firmom prawo udziału w przetargach państwowych na inwestycje realizowane w ramach kredytu na warunkach co najmniej równych tym, którym podlegają przedsiębiorstwa mołdawskie. Umowa zawiera niejasne i nieuzasadnione sformułowania zobowiązujące stronę mołdawską do spłaty wszelkich nieuregulowanych kredytów (poza wspomnianymi 200 mln euro), które zarejestrowane w tym kraju firmy zaciągną za zgodą Mołdawii w rosyjskich bankach.

Jednak podobnie jak siedem lat temu, coś nie poszło zgodnie z planem Moskwy. Realizacja scenariusza kremlowskiego spotkała się z oporem świadomych mołdawskich polityków i zwykłych obywateli, którzy natychmiast sprzeciwili się porozumieniu.

Sąd Konstytucyjny Republiki Mołdawii stwierdził, że umowa kredytowa z Federacją Rosyjską, zakładająca pożyczkę w wysokości 200 mln EUR, jest niezgodna z ustawą zasadniczą. Decyzja ta uderza w prezydenta Igora Dodona oraz koalicję rządzącą na wielu płaszczyznach. Ponadto grupa posłów Partii Demokratycznej (PDM), która jest częścią koalicji, opuściła to ugrupowanie. W tym momencie większość rządząca ma tylko cztery głosy przewagi w parlamencie, przy czym zapowiadane są kolejne transfery polityczne. Dynamika po stronie opozycji jest efektem aktywności ugrupowania Pro Moldova, stworzonego przez Andriana Candu, niedawno najbliższego współpracownika oligarchy Vlada Plahotniuca. Stanowi to przeszkodę dla wspólnych działań całej opozycji.

Chociaż sytuacja z blokadą rosyjskich pieniędzy jeszcze nie jest dokończona, ten „ostry cios po Kremlu” pokazuje, że silna opozycja i uczciwy, niezależny Trybunał Konstytucyjny są skutecznymi narzędziami do walki z korupcją na wysokim szczeblu i gwarantują suwerenność i ochronę państwa przed wpływami z zewnątrz.

Vélemény, hozzászólás?

Az email címet nem tesszük közzé. A kötelező mezőket * karakterrel jelöljük.