Ukrainiec, który pomógł uratować Warszawę

W lipcu 1920 roku wojska bolszewickie przebiły się pod Lwów i rozpoczęły natarcie na Warszawę. Polska i cała Europa stanęły przed wielkim zagrożeniem. Gdyby „czerwonym” udało się dotrzeć do brzegów Renu, Europa, która była osłabiona wojną i ruiną, musiała by stawić czoło totalitarnej dyktaturze w samym swoim sercu jeszcze na początku lat 20. To, co odbywało się w Polsce, na Węgrzech, Czechosłowacji, Wschodnich Niemczech po II Wojnie Światowej, przydarzyłoby się 20 lat wcześniej, tylko w jeszcze okrutniejszych okolicznościach i z dużo większym rozmachem.
Na szczęście, do tego nie doszło. „Cud nad Wisłą” na długo zatrzymał falę agresji Sowietów. Wspominając o wydarzeniach sierpnia – września 1920 roku, ludzie czasem zapominają o tym, że duże zwycięstwa często składają się z małych ciosów. Jeden z takich ciosów zadała Szósta Siczowa Dywizja Strzelecka pod dowództwem generała Marka Bezruczki. Warszawa zawdzięcza swoim ratunkiem nie tylko Józefowi Piłsudskiemu, ale i wytrwałości ukraińskich żołnierzy i wojskowym umiejętnościom ich dowódcy.
Marko Bezruczko (1883-1944) był generałem Armii Ukraińskiej Republiki Ludowej, m.in. w dniach 28 sierpnia – 2 września 1920 r. stał na czele obrony Zamościa (złożonej z 6 Dywizji Strzelców Siczowych URL i 31 Pułku WP) przed wojskami bolszewickimi 1 Armii Konnej Budionnego. Następnie dowodził kontruderzeniem na Podolu do linii Szargorod-Bar-Lityń. W latach 1931-35 był szefem Ukraińskiego Towarzystwa Wojenno-Historycznego w Warszawie. Zmarł w 1944 roku, jest pochowany na cmentarzu żołnierzy URL na warszawskiej Woli.
Grób Marka Bezruczki przetrwał Powstanie Warszawskie, które zaczęło się pół roku po jego śmierci.
Wiadomo, że w Warszawie odsłonięto skwer imienia ukraińskiego generała Marka Bezruczki. W uroczystości udział wzięli przedstawiciele polskich władz centralnych i samorządowych, ambasady Ukrainy, przedstawiciele Społecznej Inicjatywy Opieki nad Mogiłami Żołnierzy Armii Ukraińskiej Republiki Ludowej oraz krewni Marka Bezruczki.

Добавить комментарий

Ваш e-mail не будет опубликован. Обязательные поля помечены *